„Napisałabyś coś z perspektywy szkockiej…”
Ale ja nie umiem ciekawie pisać… No dobra, spróbuję. Ale żeby nie było - nie jestem ani socjologiem, ani innym ekspertem. Poniżej są wyłącznie moje subiektywne obserwacje i opinie.
Dla naświetlenia kontekstu włączam STV News, pierwszy raz od baaaardzo dawna. Sporo czasu poświęcono Szkotowi zatrzymanemu w 2017 roku Indiach z powodu podejrzenia o terroryzm i nadal przebywającemu tam w więzieniu. Jagtar Singh Johal to drugie pokolenie imigrantów z Indii, a przy tym aktywista sikhijski. Pojechał do kraju ojców, aby się tam ożenić (najprawdopodobniej miał to być arranged marriage). Rodzina z wyraźnym akcentem wyraża niezadowolenie z działań ministra spraw zagranicznych, byłego premiera Davida Camerona w tej sprawie. Ha! Nie wiedziałam że wrócił do polityki - że też go po brexicie w ogóle reanimowali!
Protesty na uniwerku w Edynburgu po powołaniu na rektora długoletniego obrońcy praw transeksualistów. Kto protestuje, zapytacie? Ci, co uważają, że nowy rektor za bardzo ostatnio krytykuje środowiska trans i staje w obronie kobiet. Nie żartuję. Poprzednim rektorem była czarnoskóra prawniczka i aktywistka. Jej zasług nie przybliżono. A jakieś lata świetlne temu Gordon Brown - tak, ten co był później premierem.
Szkoci się tam gdzieś pozabijali. 82-latek został zatrzymany do wyjaśnienia w sprawie zgonu 80-latki. Podaję dla kontekstu demograficznego.
Zagrożenie dzieciaków krótkowzrocznością dramatycznie wzrasta z powodu czasu spędzanego przed ekranami nowoczesnych niań / rodziców i brak dostępu do światła dziennego. Ale to Szkocja. Szczególnie zachodnie wybrzeże jest przesłonięte chmurami prawie przez połowę roku - tę charakteryzującą się zimnym deszczem. W odróżnieniu od tej drugiej połowy, kiedy to deszcz pada cieplejszy. W związku z tym jakiś uniwerek robi badania z wykorzystaniem lamp imitujących światło naturalne. Hmmm…
Instruktor prawa jazdy z Glasgow wprowadził do swoich instrukcji nauczania moduł unikania dziur w drodze! Tak - jeśli ktoś w Polsce będzie przy mnie narzekał na drogi, to wyjdę z siebie! Ja jeżdżę slalomem z mentalną mapą ubytków w nawierzchni! Nie, nie żartuję! À propos tego faktu - generalnie Szkoci uważają, że ten stan dróg jest bezpośrednio związany z brexitem, bo Irlandia zregenerowała swoją infrastrukturę drogową dzięki pieniądzom z Eurounii. Tak, oni na prawdę myślą, że to się dostaje tak na ładne oczy. Ja nie widzę większej różnicy. Dziury zawsze były na drogach pozostających w gestii administracji lokalnej.
Naukowcy testują cutting-edge, technologię mającą wspomóc walkę z jakąś chorobą płuc. Szkocja, klimat - wiadomo. Nie wątpię w ich sukces. W końcu ten kraj wyprodukował niesamowicie wielu wynalazców na tak skromną populację.
Sport. Oczywiście rugby - IMHO jedyny obok hokeja sport wart uwagi. Jakiś futbol? Przereklamowany i tutaj kojarzy mi się z czymś zwanym sekteranism. Córka już w szkole podstawowej musiała deklarować, której drużynie kibicuje. Na szczęście Braehead Clan szybko kończył dyskusje. Krykiet to jest coś, co wymyślono dla wąskiej grupy, która jako jedyna umie się połapać w durnych zasadach. Golf to nie sport.
Pogoda. Nie ma o czym pisać…
No to teraz o nastrojach. Jest dokładnie tak, jak Ziemkiewicz mówi: UK ma jakiś kompleks pobrexitowy i myśli, że jak będzie bardziej zielona od Eurounii, to ich przygarną z powrotem jak członka rodziny po niesprawiedliwej rozłące. A w Szkocji rządzą żółci - separatyści, którzy ten fanatyzm wybili w kosmos, bo myślą że jak już się odłączą od tych śmiertelnych wrogów Anglików, to wejdą do Eurounii na czerwonym… tfu! zielonym dywanie. Pięć i pół miliona mieszkańców… Mówię Szkotom, że są dla Niemców i Francuzów zbyt małym kąskiem. A nawet gdyby ich już tam przygarnęli, to by ich przeżuli szybciej niż Grecję. Konsternacja. Nie mają pojęcia, o czym mówię.
Korupcja, nepotyzm, bezprawne zawłaszczanie praw państw członkowskich - tego nie ma w zasięgu poznawczym, bo mainstream nie relacjonuje. Mainstream od dawna wiadomości o Europie kopiuje z propagandy niemieckiej (patrz: nostalgia za unią) i to jest między innymi powód, dla którego przestałam je śledzić. Zatem ja opowiadam jakieś bajki, a oni chcą powrotu do Unii, bo już mają dosyć kontroli paszportowych i problemów z podatkami przy przesyłkach z Europy.
Po brexicie. Od 2011 roku populacja Szkocji przyrosła o 2,7%, zwalniając o jakąś połowę i starzejąc się. Nie jest dziwne, że najwięcej mieszkańców ubywa na zachodnim wybrzeżu (patrz wyżej o klimacie) - pewnie przenieśli się do Hiszpanii albo Francji. Mnie osobiście najbardziej interesują dane o pochodzeniu etnicznym. Według poprzedniego spisu ludności w 2011 roku populacja Polaków liczyła 61 tysięcy osób i z innymi białasami tworzyła drugą grupę pod względem wielkości, przy białej populacji wynoszącej 96%, a od jeszcze wcześniejszego spisu zmniejszyła się o 2%. Starość tutaj to nie bajka. Dom starości, zwany dla zmyłki domem opieki… Rzadko rodzina wypełnia obowiązki opiekuńcze, bo państwo nic nie dopłaca, a za dom opieki płacić musi, jeśli dziadek przekaże mienie na wnuki i nie ma co spieniężyć. No tak. Tak też można kombinować.
Wiem, że wielu Polaków po brexicie wyjechało stąd, a covid też się potem do tego dołożył. A że polskich pracowników tu się z reguły ceni, to było to słyszalne i widzialne, szczególnie w sektorach hospitality i food and drink. Budowlańcy i sprzątaczki nadal się raczej mocno trzymają. Pozakładali biznesy i dobrze sobie radzą z konkurencją, zwłaszcza młodszej generacji, uprzywilejowanej i roszczeniowej. W moim sektorze, construction consultancy, i jemu podobnym poza pozytywną etyką zawodową tudzież pracowniczą rzuca się w oczy nasza wszechstronność i problem solving - to nas na prawdę wyróżnia w społeczeństwie, które stawia na wąskie specjalizacje.
Poziom języka angielskiego nie jest żadnym wykładnikiem. Zwłaszcza w Szkocji. Najczęściej usłyszysz, że Twój angielski jest lepszy od ichniejszego z szorstkim wręcz, szkockim akcentem. Przez pierwszy miesiąc nie szło mi ich zrozumieć, a egzamin (tutejszy egzamin w oficjalnym ośrodku był potrzebny przy rekrutacji do niektórych firm i uczelni) zdałam na poziomie pro! Jak się potrafisz dogadać, to ci podziękują, żeś podjął wysiłek i przyznają, że oni są zbyt leniwi na naukę języków. Dokąd by nie jechali, z reguły wymagają angielskiego. Oczywiście uogólniam. Mam znajomego, który jadąc na wakacje we Francji, wykuł się po francusku perfekcyjnie: „Przepraszam, nie mówię po francusku”. Nie żartuję!
Jedzenie… Nie ma o czym pisać… Może tylko to, że w pakiecie ze skłonnością do otyłości i powiązanych z -nią dolegliwości Szkoci genetycznie otrzymali problem z cholesterolem. W Polsce uwielbiają praktycznie każdą potrawę i trunek, przy czym za quality wśród wódek generalnie uważają Smirnoffa, bo myślą że to wódka rosyjska. Są zszokowani, kiedy każesz im przeczytać na etykiecie, gdzie jest produkowana. Londyn! Odwieczni wrogowie ich na wódkę nabrali! Uświadamiam: „Tylko polska! Schłódź w zamrażarce, a najlepiej zostaw na noc”. „Jak to! Przecież pęknie!”. Nie żartuję, niestety… „Nie pij ruskich pomyj, bo to nasze zlewki z mycia destylatowów” (hi hi hi). Jak spróbują i nie ma efektów ubocznych - poza spodziewanymi, albo wręcz pożądanymi - szukają w sklepach. Promuję polskie!
Skąpstwo. Jakoś nie widzę, żeby było dużo większe niż gdzie indziej na świecie. Spotkałam ludzi skąpych i bardzo szczodrych. Jak dla mnie to mit. Chociaż jest tendencja, żeby z państwa ściągnąć, ile tylko się da - patrz: dziadek w domu opieki.
Często się mnie w Polsce pytają, jak Szkoci postrzegali wojnę na Ukrainie. Generalnie tak, jak prawie cały świat, byli w szoku, że do tego doszło. Kiedy mówiłam, że my znaliśmy plany dzięki Kuklińskiemu i czekaliśmy ze świadomością, że to mogłaby być Polska, to robili wielkie oczy. Byli też pełni podziwu dla pomocy udzielanej przez praktycznie cały polski naród. Wielu mimo wojny zaczęło do Polski na wakacje przyjeżdżać, a część deklarowała, że robi to w ramach wsparcia gospodarki przyciśniętej napływem uchodźców.
Jeszcze o takiej sytuacji wspomnę, bo mi bardzo utkwiła w pamięci na początku wojny. To był marzec czy kwiecień, miałam konsultacje społeczne. Przyszła starsza pani, zadała parę pytań, wypełniła ankietę. I na odchodne pyta: „Ty jesteś z Polski?” Ja na to, że tak. Chciała coś odpowiedzieć, ale zamiast tego pokiwała głową i się rozpłakała… No i ja razem z nią…
Na koniec w nawiązaniu do dziurawych dróg - Szkoci generalnie nie dbają o przestrzenie publiczne, wychodząc z założenia, że to obowiązek władz lokalnych, skoro oni płacą podatki. Co ciekawe, ten pogląd jest tym bardziej stanowczy, im uboższa dzielnica, a najmocniej uwidacznia się w tzw. social housing estates, gdzie - co jeszcze ciekawsze - większość mieszkańców z podatków jest zwolniona.
Ale nie mogę kończyć takim pesymistycznym akcentem, więc jeszcze o pięknie przyrody i dziedzictwa narodowego. Warto pozwiedzać! Przepiękne krajobrazy, choć to, co oni nazywają górami, w porównaniu z Tatrami to są jakieś pagórki. Mama stwierdziła, że Szkocja jej się kojarzy z wakacjami na Mazurach. Zabytków od groma i jeszcze trochę, i to z każdej epoki. No może bez baroku, ten trochę ich ominął. A jak będziecie w Edynburgu, to koniecznie odwiedźcie pomnik szeregowego Wojtka w Princess Street Gardens. Tak, to ten syryjski misiek z korpusu geerała Andersa.
Aha, okno na sprzyjającą pogodę jest wąskie: lato zazwyczaj ma miejsce w kwietniu i trwa średnio od dwóch dni do dwóch tygodni. Kiedy temperatura przekroczy 16°C, plaże i ulice zapełniają się półnagimi, śnieżnobiałymi ciałami. Tylko troszkę żartuję… Część ciał jest wysmarowana smaoopalaczem. Krótki rękawek w słoneczny, acz mroźny zimowy poranek nie jest niczym dziwnym. Dwa lata temu lato było wspaniałe, czyli padało tylko co trzy dni, więc na następną dekadę będzie spokój…
Cudze chwalicie? To na chwilkę przestańcie. Rozejrzyjcie się dookoła i zacznijcie doceniać piękno Polski.
Kakooshka