Witaj na stronie Polsce Wierni.

Jesteś u Kakooshki

Kiedy ekologia stała się religią?

Jakieś 30 lat temu powstała w mojej wiosce organizacja społeczna. Zajmowała się promowaniem ochrony środowiska oraz identyfikacją zagrożeń dla środowiska naturalnego w naszej okolicy i zapobieganiem tymże. Młodszym to się może wydawać śmieszne, a zatem przypomnę, że mówimy o czasach wczesnopokomuszych.

Mieliśmy coroczne dni bez samochodu z rajdami rowerowymi i festynami. Mamy i babcie gotowały grochówkę w wojskowych kuchniach polowych. Nawet miseczki były biodegradowalne i kompostowalne - z otręb! Na tych rowerowych wycieczkach w lasach lokalizowaliśmy zagrożenia dla środowiska naturalnego (nielegalne wysypiska) i potem je usuwaliśmy. Odwiedzaliśmy zabytki i pomniki przyrody, a lokalni leśnicy opowiadali nam ciekawostki o życiu mieszkańców lasu. Zdobywaliśmy wiedzę o pięknie naszej małej ojczyzny i uczyliśmy się szacunku dla niej i dla jej historii.

Organizowaliśmy sezonowe zbiórki odpadów i ich transport do recyklingu. Przygotowywaliśmy broszurki informacyjne i kolorowanki dla dzieciaków promujące ochronę środowiska, napisane wierszem przez miejscowego nauczyciela z rysunkami lokalnej artystki! Ufff! Sporo tego było. A wszystko w ramach wolontariatu i działalności społecznej.

Mieliśmy taką wiedzę, że zapraszano nas na prelekcje i konferencje na uczelniach, a paru naszych młodych działaczy znalazło później pracę w Ministerstwie Ochrony Środowiska pod okiem znakomitego ekologa profesora Szyszko.

Wiem, że jesteście w szoku, bo nie przykuwaliśmy się do drzew ani nie przyklejali do dróg, o oblewaniu cennych obrazów zupą nie wspominając. No niestety, nie mieliśmy wtedy tak wyrafinowanych wzorców bo ekoterroryzm jeszcze się wtedy nie narodził. A poza tym nam, naiwniakom, chodziło tak bardziej o działanie z wymiernymi efektami, a nie o promocję na tiktokach – których też jeszcze nie było!

Ło matko! To jest ten moment, kiedy młodzi czytelnicy, którzy tu przypadkiem zabłądzili, przełączają na Insta
Kim Kardashian albo YT jakiegoś gamera, względnie Discord. A zatem dziadersy, czytacie dalej?

Powiecie zapewne – brawo! Lokalne władze takich pionierów pewnie na rękach nosiły. Nic bardziej mylnego. Władza należała no komuszego kacyka i jego mafii - która nota bene nadal rządzi!!! Zgodnie z komuszą doktryną działalność oddolna była niepożądana i zwalczana.

Przepisy unijne weszły wraz z wymogami segregacji odpadów, recyklingu, monitorowania zagrożeń dla środowiska naturalnego i zabytków i tak dalej. Przy wprowadzaniu nowych wymogów lokalna władza skutecznie uruchomiła sobie znany i sprawdzony system, a mieszkańcy dostali podwyżki podatków i wymóg wynajęcia firmy odbierającej odpady z posesji. Jak to teraz wygląda, każdy wie.

W skrócie zatem: nam udało się za darmo zorganizować społecznie mimo ograniczonych środków, ale władzy już to się nie udało. A dlaczego? Głupie pytanie. A odpowiedź prosta: bo kto by na tym zarobił? Mieszkańcy oczywiście by skorzystali finansowo, ale przecież nie od tego jest administracja, prawda?

Dokładnie taki sam light bulb moment mieli wielcy tego świata - oczywiście wielcy kapitałem finansowym - którzy wymyślili walkę z ociepleniem (obecnie zmianami) klimatu i zanieczyszczeniem środowiska. Stąd się wzięły unijne przepisy, za którymi oczywiście szły podatki dla Eurounii, zaś profity z usług obsługujących nowe wymogi powiększały kosmiczne już kapitały.

Jednak niebawem się narobiło konkurencji i trzeba było wymyślić nowe źródło dochodów. Czegośmy jeszcze nie opodatkowali? Wody z akwenów się nie da, bo plebs deszczówki nałapie. Opodatkujmy więc powietrze! W celu redukcji emisji CO2, którego wprawdzie jest tylko 0,04% w powietrzu, ale za to o 55%, albo lepiej o 90% za dużo w atmosferze, opodatkujemy emisje. Natomiast zieloną energię wymusimy wraz z naszymi firmami gotowymi stawić czoła wyzwaniu. Biznes się kręci, a szale bogactwa nadal przechylają się na naszą stronę wedle zasady, że pieniądz do pieniądza ciągnie.


Propaganda zaś ładnie to zagłusza w mediach przez nas wykupionych. Zagłuszymy fakty o całościowej emisji z naszych ekologicznych rozwiązań i skupimy się tylko na emisjach podczas eksploatacji, bo wykorzystujemy odnawialne źródła energii. Obkleimy je wszystkie zielonymi etykietkami. Nie pokażemy danych whole life cycle. Nie powiemy o eksploatacyjnym wydobyciu metali rzadkich niezbędnych do produkcji magnesów do wiatraków czy baterii samochodowych. Na szczęście kopalnie tychże mamy w krajach odległych i nikt się nie dowie o warunkach pracy, eksploatacji dzieciaków, wpływie wydobycia na ich zdrowie czy erozję ich środowiska.

Zataimy dane o skomplikowanym i kosztownym transporcie części turbin i ich recyklingu - pst! zakopiemy je na składowiskach po kosztach. Przemilczymy ogrom betonu wylewanego w grunt na fundamenty i kablowanie, co powoduje erozję gleby i likwidację podziemnych cieków wodnych.

Nie wspomnimy o zagrożeniach dla fauny na lądzie i w wodzie. O tym, jak turbiny zarzynają ptactwo, jak szkodzą im odblaski od paneli fotowoltaicznych, jak wibracje zakłócają nawigację zwierząt wodnych. Takie tam duperele… Tego wszystkiego ujawniać nie będziemy, a jakichś oszołomów wyciągających te dane na światło dzienne uciszymy, wykupimy albo ośmieszymy. No i ludzie kupią z pocałowaniem rączki, jak nie omameni propagandą, to przymuszeni zamówionymi przez nas u polityków przepisami.

Chwila na zadumę…
A teraz przyjrzyjmy się podstawowym pojęciom wypaczonym w procesie uświadamiania (czytaj: kształtowania) mas.

Ekologia -
nauka zajmująca się opisywaniem zależności, które występują między poszczególnymi gatunkami organizmów żywych a ich środowiskiem bytowym oraz badaniem zjawisk, które zachodzą pomiędzy poszczególnymi organizmami żywymi. 

Ochrona środowiska – działalność podejmowana w celu zachowania możliwie naturalnego charakteru środowiska przyrodniczego, gwarantującego ciągłość przebiegu najważniejszych procesów zachodzących w biosferze oraz utrzymanie środowiska w stanie zapewniającym optymalne warunki bytowania człowieka. Działania ochronne skupiają się na racjonalnym kształtowaniu środowiska i gospodarowaniu zasobami przyrodniczymi zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju, zapobieganiu lub przeciwdziałaniu zjawiskom oraz procesom wywierającym szkodliwy wpływ na środowisko przyrodnicze bądź przyczyniającym się do jego zniszczenia, uszkodzenia, zanieczyszczenia oraz zmiany cech fizycznych lub charakteru jego elementów składowych oraz przywracaniu środowiska i elementów przyrodniczych do stanu właściwego (stanu równowagi przyrodniczej). Ochrona środowiska przyrodniczego obejmuje ochronę powietrza atmosferycznego (atmosfery), ochronę wód, ochronę gleb oraz ochronę zasobów naturalnych (odnawialnych i nieodnawialnych).

Odpowiadając zatem na pytanie tytułowe: moim skromnym zdaniem ekologia stała się, lub raczej została przekształcona, w religię klimatyczną, kiedy kapitał zwąchał sposób wyciśnięcia z niej zysków. Podejście do tematu ochrony środowiska wypracowane w mojej małej wiosce 30 lat temu, w odróżnieniu od powszechnego stanu obecnego, osobiście uważam za prawdziwie zrównoważone. A jak Wy myślicie?

                                                 
                                                                                                                                    Kakooshka