Potęga smaku
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
Zbigniew Herbert rozumie smak nie w sensie dosłownym, ale jako symbol estetyki, wrażliwości duszy i sumienia. Dlaczego przywołuję ten wiersz? Jakie znaczenie ma w dzisiejszych realiach i czy czytając go, zdajemy sobie sprawę z tego, że zawarte w nim prawdy mają charakter uniwersalny, ponadczasowy? Aby pojąć ponadczasową wartość wiersza „Potęga smaku”, trzeba wrócić do historii, jednak zaczynając od teraźniejszości.
20 stycznia 2026 roku na portalu Radia Wnet wnet.fm opublikowano artykuł „Mecenas Lewandowski na wpis rzecznika rządu: To próba zastraszenia”, cytując w nim wpis Adama Szłapki zamieszczony na platformie X, w którym rzecznik publicznie zaatakował kancelarię prawną reprezentującą byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, sugerując jej związki z Rosją. W opublikowanym wpisie powołał się na listę kancelarii, które – jak twierdził – miały zostać wskazane przez stronę rosyjską jako świadczące pomoc prawną obywatelom Federacji Rosyjskiej w Polsce, dodając, że znajduje się na niej również kancelaria broniąca Ziobry.
Na platformie X pojawiło się mnóstwo wpisów potępiających atak na adwokata Bartosza Lewandowskiego – obrońcę Zbigniewa Ziobro. Pani poseł Małgorzata Wassermann w swoim wpisie zadała pytanie „Czy NRA już podjęła kroki w jego obronie? Nie widzę, choć być może coś przeoczyłam. A »autorytety prawnicze«? No cóż – chyba jak zawsze politycznie poprawne”.
I teraz historia. W kwietniu 2025 roku minęło 40 lat od rezygnacji adwokat Marii Budzanowskiej z funkcji Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Po raz pierwszy – wówczas jako sędzia Sądu Rejonowego w Kościerzynie – dowiedziałam się o pani adwokat Budzanowskiej z biuletynów podziemnej prasy stanu wojennego, a było to związane z datą 25 stycznia 1982 roku, kiedy Sejm niemal jednogłośnie uchwalił „Ustawę o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego”, która zatwierdziła dekrety Rady Państwa z mocą obowiązywania od 12 grudnia 1981 roku. Z informacji zawartej w jednym z biuletynów podziemnej prasy wynikało, iż Maria Budzanowska – posłanka na Sejm PRL ze Stronnictwa Demokratycznego – na wspomnianym posiedzeniu wstrzymała się od głosu w sprawie uchwalenia ustawy zwanej potocznie ustawą o zatwierdzeniu dekretu o stanie wojennym. Dla przypomnienia dodam, że tylko jeden poseł głosował przeciwko tej ustawie – Romuald Bukowski z Gdańska, zaś pięciu posłów wstrzymało się od głosu, w tym Maria Budzanowska. Odbieraliśmy to jako akt dużej odwagi, wszak był to drugi miesiąc stanu wojennego.
O tym, jak potoczyły się dalsze losy mecenas Budzanowskiej, można było się dowiedzieć od znajomych adwokatów oraz ze wzmianek w prasie podziemnej. Kiedy w 1983 roku Maria Budzanowska została Prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej, jako sędziowie związani z opozycją uznaliśmy ten wybór także za akt odwagi środowiska adwokackiego. I tu zaczyna się historia, którą wówczas znałam wyłącznie z opowiadań adwokatów. Partyjne władze PRL-u podjęły działania zmierzające do pozbawienia mecenas Budzanowskiej pełnionej przez nią funkcji. Od znajomych adwokatów z ówczesnego województwa słupskiego dowiedziałam się, że w Zespołach Adwokackich zjawiali się kontrolerzy skarbowi, którzy nie tylko przeglądali akta adwokatów, ale także wypytywali ich klientów o wysokość kwoty wynagrodzenia za prowadzenie sprawy. Była to zmasowana akcja mająca na celu wywarcie presji na środowisko, by doprowadziło do usunięcia Marii Budzanowskiej z funkcji Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Od znajomych adwokatów otrzymałam informację, że mecenas Budzanowska w końcu sama z niej ustąpiła.
Jakiś czas temu przeszukiwałam internet, aby znaleźć informacje o Marii Budzanowskiej, szczególnie takie, które potwierdziłyby to, czego się dowiedziałam wówczas, gdy wiedzę można było posiąść od znajomych adwokatów i z informacji zawartych w biuletynach prasy podziemnej. I tu trafiłam na wywiad pod tytułem „Sprawa smaku. Wspomnienie o adwokat Marii Budzanowskiej” https://youtu.be/NoTremFnsrA?si=trqaU-gYbp8bLjlP
Jest to rozmowa z Ferdynandem Rymarzem, adwokatem, sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, który zacytowane wyżej słowa wiersza Zbigniewa Herberta „Potęga smaku” odnosi do czasu, gdy ówczesna władza robiła wszystko, aby sponiewierać Marię Budzanowską. W rozmowie pojawia się niezwykle ciekawy wątek dotyczący tego, jak adwokaci organizowali się, aby dokonać wyboru Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej w sposób samorządny, albowiem wcześniej kandydatura Prezesa uzgadniana była z Komitetem Centralnym PZPR. Wybór Marii Budzanowskiej na Prezesa NRA był kamieniem obrazy dla Komitetu Centralnego PZPR i ówczesnych władz.
Ferdynand Rymarz opowiada o różnych sposobach wywierania presji na środowisko adwokackie, między innymi właśnie poprzez nasyłanie kontroli skarbowych do Zespołów Adwokackich. Maria Budzanowska w końcu poddała się procedurze głosowania członków Naczelnej Rady Adwokackiej nad votum zaufania. Wynik był jej wygraną: 24 głosy za i 19 przeciw.
Oczywiście komunistyczna władza nie pogodziła się z takim rezultatem i kontynuowała naciski. Największy cios spotkał Marię Budzanowską nie ze strony władz, lecz osób wskazanych przez nią do Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej. Ostatecznie 3500 adwokatów zażądało usunięcia Marii Budzanowskiej z funkcji Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, skutkiem czego przeprowadzono ponowne głosowanie nad votum zaufania i tym razem wynik okazał się niekorzystny dla pani Budzanowskiej. Poddawana nieustannej presji wymuszającej ustąpienie ze stanowiska, w końcu to uczyniła.
Natomiast zdaniem Ferdynanda Rymarza adwokatura mogła ją uratować. Adwokat to – jak podkreśla mecenas Rymarz – wyjątkowy zawód. To jest powołanie. Nie ma sprawiedliwości bez adwokatury: „Prawo, Ojczyzna, Honor. Zdeptano prawo. Honor to jest godne postępowanie. Nie zauważyli, że tracą honor”. Najważniejszą rzeczą nie są stanowiska, medale zaszczyty. Najważniejszą rzeczą każdego człowieka jest szacunek społeczny. Jeżeli mamy szacunek społeczny, to jesteśmy po właściwej stronie. Wydaje się, że wówczas tego szacunku zabrakło.
W odniesieniu do wiersza „Potęga smaku” Ferdynand Rymarz mówi: „Adwokat powinien mieć taki smak, żeby mieć odwagę powiedzenia, że się nie posunie do usunięcia swojej Prezes wybranej przez Naczelną Radę”. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej rozmowy i zachęcam każdego do jej wysłuchania.
19 stycznia 2026 roku na portalu wPolityce.pl w artykule „Co na to Szłapka? Okręgowa Rada Adwokacka murem za mec. Lewandowskim! »Nieuprawniona próba wywierania wpływu na obronę«" czytamy: „Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie wyraża stanowczy sprzeciw wobec wszelkich form niewłaściwego traktowania oraz oceniania adwokatów w przestrzeni publicznej w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków zawodowych”.
Na X po kilkunastu godzinach od ataku na adwokata Bartosza Lewandowskiego głos zabrał Prezes NRA, pisząc: „Zdumiewające, że wciąż trzeba to przypominać. Lekarz leczy. Ksiądz spowiada. Adwokat broni”.
Mirosława Brzezińska